Po pracy miałem ochotę zaczerpnąć odrobinę świerzego powietrza. W tym celu udałem się do jednego z parków. Przechodząc jedną uliczką zauważyłem Juliette. Podszedłem do niej by porozmawiać. Przywitałem się i razem usiedliśmy na jednej z ławek.
-Nie sądziłam że cię tu spotkam.
-Ja też nie. Najwidoczniej przydarzają nam się same dobre rzeczy -uśmiechnąłem się.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech gdy nagle podbiegł do niej nakrapiany przyjaciel.
-Kolejny zwierzak? Czy będzie taki dzień kiedy dostanę parę minut jedynie z tobą? -zaśmiałem się.
-Wątpię - jej śmiech był uroczy jednak nie powiedziałem tego głośno.
-Jak się wabi?
-To jest Joker a tamten owczarek to Zeus.
-Jak ten bóg piorunów?
-Znasz mitologię grecką?
-Pobieżnie. Na studiach były zajęcia ze starożytnego antyku.
-A z czym kojarzy ci się imię Joker?
-Szczerze? Z Batmanem.
-To jakiś film?
-Jeśli nie oglądałaś to zapraszam cię na seans. Chyba nawet grają w kinie.
-Jesteśmy umówieni?
-Oczywiście. Tylko pamiętaj że do kina nie wprowadzają psów. Przyjadę po ciebie o siódmej - powiedziałem po czym wstałem. Pożegnałem się i wróciłem do siebie czekając na nasze późniejsze spotkanie.
Juliette? Przepraszam że tak długo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz