niedziela, 15 marca 2015

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Nie lubię piwnic, a zwłaszcza tych ciemnych. Za ścianach, było pełno pajęczyn a na nich pająków, na szczęście, na razie nie spotkaliśmy żadnego szczura. Co chwilę oglądałam się za siebie, a gdy zobaczyłam jakąś twarz, krzyknęłam. Cofnęłam się o krok. Nie wiem czy mam zwidy, czy... gdyby Thomas nie trzymał mnie za rękę, uciekła bym stąd. Okazało się, że był to tylko jeden z sąsiadów, który również, przyszedł tu w tym samym celu co my. Zaczął coś mamrotać pod nosem i poszedł, było mi trochę głupio, że tak krzyknąłem... dalej szłam cicho, patrzałam się przed siebie. Ta piwnica, wydawała się być nieskończona, ale w końcu doszliśmy do miejsca celowego, chłopak zaczął coś tak grzebać, a ja, rozglądałam się nerwowo, raz na lewo, raz na prawo.
- Chyba to nie wina korków... - stwierdził.
- Mhm. - mruknęłam. - Może chodźmy już stąd... - poprosiłam.

Thomas?

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Nie udało nam się jednak doko0ńczyć filmu gdyż nagle w ostatniej scenie telewizor się wyłączył. Na początku myślałem że jest coś nie tak z telewizorem lecz gdy chciałem włączyć światło dalej pozostała ciemność.
-Moim zdaniem mamy małe zwarcie.
-Muszę zejść do piwnicy i to sprawdzić. Tam są wszystkie włączniki.
-Pójść z tobą?
-Jeśli nie boisz się pająków i szczurów to zapraszam - podałem dziewczynie jedną z latarek.
-Podobno w jakimś kraju jedzą szczury.
-Ohyda.
Na dole panowała całkowita ciemność. Nie widziałem nawet czubka własnego nosa.
Złapałem dziewczynę za rękę by było nam raźniej i na wszelki wypadek byśmy się nie zgubili. Na końcu korytarza był pokój, o którym dowiedziałem się dopiero nadziewając się na klamkę. Gdy jednak włączyłem latarkę okazało się że oprócz nas był tam ktoś jeszcze...

Juliette? Może teraz będzie lepiej :D

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Tak jak myślałam, nie miał mi nic ciekawego do powiedzenia. Rozłączyłam się.
- Coś ważnego? - spytał.
- Nie, jak zwykle. - westchnęłam. 
Kontynuowaliśmy oglądanie filmu. Początek filmu był nudny, ale później, rozkręcił się.

Thomas? Wybacz że krótko, ale nie miałam pomysłu.

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Lekko się skrzywiłem.
-Jeśli to twój brat to tym bardziej odbierz. Ja w tym czasie pójdę zrobić popcorn.
Wstałem z kanapy i poszedłem do kuchni. Ściany nie przepuszczają dźwięków więc nie wiem o czym rozmawiali. Gdy mikrofalówka zaczęła pikać, wyłączyłem ją i wyjąłem prażoną kukurydzę. Wsypałem ją do miski po czym wróciłem do salonu. Dziewczyna nadal rozmawiała przez telefon. Po jej minie nie byłem w stanie domyślić się o co właściwie chodziło więc postanowiłem poczekać aż skończy.

Juliette?

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Uśmiechnęłam się. Podjechaliśmy pod jakąś restaurację, gdzie zjedliśmy kolację. W sumie, dawno nie jadłam kolacji, nigdy nie miałam na to czasu. Po posiłku, pojechaliśmy do domu Thomasa. Tam, usiedliśmy na kanapie, a chłopak, włączył film. Muszę przyznać że był bardzo ciekawy. Po pierwszej części, Thomas włączył drugą, później trzecią. Nagle zadzwonił mój telefon, spojrzałam na wyświetlacz.
- Odbierz. - stwierdził zatrzymując film.
- Nie, to tylko brat. Na pewno znowu jakieś głupoty. - rozłączyłam się i lekko uśmiechnęłam.

Juliette?

Od Thomasa do Juliette [C.D]

-Starałem się -uśmiechnąłem się gdy dziewczyna otworzyła drzwi. Wyglądała ślicznie w czerwonej sukience. Ja natomiast ubrany byłem w ciemną koszulę i spodnie oraz swoją skórzaną kurtkę.
Dziewczyna wyszła i zamknęła drzwi na klucz.
-Czym jedziemy? -spytała.
-Samolotem.
-Naprawdę?-wyglądała na zaskoczoną.
-Nie. Jeszcze nie jestem aż taki bogaty ale jeśli będę już go miał to będziesz pierwszą osobą, która nim poleci.
-To obietnica więc nie waż mi się jej złamać -uśmiechnęła się.
Gdy doszliśmy do mojego samochodu otworzyłem jej drzwi jak prawdziwy dżentelmen. Następnie usiadłem na miejscu kierowcy.
-Kierunek kino - były to ostatnie słowa zanim nacisnąłem pedał gazu.
Podczas podróży leciała jedna z moich ulubionych piosenek, która jak się okazało również podoba się Juliette.
Gdy dotarliśmy na miejsce nie zdążyłem już otworzyć ponownie drzwi dziewczynie gdyż sama zrobiła to o wiele szybciej. Wziąłem ją pod rękę i oboje podeszliśmy do młodego chłopaka, który sprzedawał bilety.
-Dwa bilety na "Batmana" poproszę.
-Na Batmana? Przepraszam ale nie mamy takiego filmu w repertuarze.
-Przecież widziałem reklamę.
-Tą na skrzyżowaniu? Ona jest z przed 3 lat.
-Dziękuję.
Odeszliśmy kawałek by nie robić kolejki.
-To co teraz? -spytała się Juliette.
-Nie pozwolę być uszykowała się na darmo. Mam nadzieję że nic nie jadłaś bo zabieram cię do restauracji. Później pojedziemy do mnie i obejrzymy fil, który obiecałem.
-Masz go na płycie?
-Wszystkie części.

Juliette?

Od Juliette do Thomasa (C.D)

Gdy Thomas odszedł, jeszcze chwilę posiedziałam na ławce, a później zapięłam psy na smycz i ruszyłam w stronę schroniska. Wróciłem do siebie do domu, zjadłam jabłko. Stanęłam przed szafą z ubraniami i miałam dylemat co ubrać. Gdy się zdecydowałam, weszłam pod prysznic, ubrałam wybraną wcześniej czerwoną sukienkę i zrobiłam lekki makijaż.

Wychodząc z łazienki, rozległo się pukanie do drzwi. Psy wyrwane ze snu, zaczęły szczekać i skakać na drzwi. Odgoniłam je od nich, prostą komendą, otworzyłam drzwi za którymi oczywiście stał Thomas.
- Punktualny jesteś. - uśmiechnęłam się.

~~Thomas?~~ Spoko ;)

Od Thomasa do Layli [C.D]

Uśmiechnąłem się lekko.
-Nie musiałem o nic prosić gdyż moje marzenie się już spełniło... -spojrzałem się prosto w jej świecące oczy - Nie musiałem płacić za parking.
Dziewczyna lekko mnie odepchnęła i zaczęła się śmiać.
-Naprawdę wiesz jak zepsuć taką chwilę.
-Nic na to nie poradzę -przytuliłem ją mocniej by tym razem nie mogła uciec. -Wiesz ze nie pozwolę ci odejść, prawda?
-Nawet jeśli będę tego chciała?
-Tylko wtedy.
Miałem ponownie pocałować dziewczynę gdy nagle rozległ się dźwięk syren.
-Co się stało?
Momentalnie wstaliśmy a policjanci celowali do nas z broni.
-To jakieś nieporozumienie...
-Klękaj i ręce z tyłu głowy ! -wrzasnął.- Pojedzie pan z nami na komisariat.
-Że co proszę?
-Dobrze słyszałeś. Skuć go!
Dwaj jego przyjaciele podeszli do mnie i zakuli mnie w kajdanki.
-Pani też z nami pojedzie -skierował swoje słowa do Layli.
Po kilku minutach znajdowałem się już za kratkami na komisariacie. W poczekalni za ścianą siedziała Layla z Nero. Przez szklane okna słyszałem urywki ich rozmowy.
-Mogę z nim porozmawiać. To...
-Niestety nie. Takie są procedury. Musimy...
Wtedy główny policjant wszedł do pokoju i skierował swój wzrok prosto na mnie.
-Jest pan oskarżony o zabójstwo Sama Winchestera. Pańskiego brata, którego ciało zostało znalezione trzy dni temu. Na miejscu zbrodni są dowody obciążające właśnie pana. Chłopaka przewieziono do szpitala lecz nie zdołano go uratować...
Policjant mówił dalej lecz nie mogłem się skupić. Przez głowę przewijały mi się wspólne chwile spędzone z małym Samem. Kochałem go ale teraz to już nie jest ważne bo nie żyje. Co on tu robił? I kto chciał go skrzywdzić?
-Czy przyznaje się pan do popełnionego czynu?
-Słucham?
-Czy się pan przyznaje do morderstwa?
-Jestem niewinny.
-Myślę że sędzia zadecyduje.

Layla? Przepraszam że tak długo. Jest akcja c:

Od Thomasa do Juliette [C.D]

Po pracy miałem ochotę zaczerpnąć odrobinę świerzego powietrza. W tym celu udałem się do jednego z parków. Przechodząc jedną uliczką zauważyłem Juliette. Podszedłem do niej by porozmawiać. Przywitałem się i razem usiedliśmy na jednej z ławek. 
-Nie sądziłam że cię tu spotkam.
-Ja też nie. Najwidoczniej przydarzają nam się same dobre rzeczy -uśmiechnąłem się.
Dziewczyna odwzajemniła uśmiech gdy nagle podbiegł do niej nakrapiany przyjaciel. 
-Kolejny zwierzak? Czy będzie taki dzień kiedy dostanę parę minut jedynie z tobą? -zaśmiałem się.
-Wątpię - jej śmiech był uroczy jednak nie powiedziałem tego głośno.
-Jak się wabi?
-To jest Joker a tamten owczarek to Zeus.
-Jak ten bóg piorunów?
-Znasz mitologię grecką?
-Pobieżnie. Na studiach były zajęcia ze starożytnego antyku.
-A z czym kojarzy ci się imię Joker?
-Szczerze? Z Batmanem.
-To jakiś film?
-Jeśli nie oglądałaś to zapraszam cię na seans. Chyba nawet grają w kinie.
-Jesteśmy umówieni?
-Oczywiście. Tylko pamiętaj że do kina nie wprowadzają psów. Przyjadę po ciebie o siódmej - powiedziałem po czym wstałem. Pożegnałem się i wróciłem do siebie czekając na nasze późniejsze spotkanie.

Juliette? Przepraszam że tak długo.


piątek, 13 marca 2015

OD Mirandy cd. Mala

Leniwie otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Leżałam we własnym łóżku  wtulona w Mala. Chłopak spał i nie ruszył się. Widocznie był bardzo zmęczony ja z resztą wczoraj też. Nie wiedziałam kiedy zasnęłam i jak znalazłam się we własnym łóżku, ale podejrzewałam, że to sprawka Mala. Pocałowałam chłopaka w czoło i po cichu wyszłam  z łóżka. Postanowiłam zrobić śniadanie dla nas, ale przed tym nakarmiłam zwierzaki, które spały w mojej sypialni. Postanowiłam zrobić kanapki i zaparzyć kawę. Jak zawsze robiłam śniadanie przy muzyce i  nie usłyszałam jak do kuchni wchodzi Mal. Złapał mnie szybko w talii i pocałował w policzek. 
- Dzień dobry, jak się czujesz? - spytał mnie z troską. 
- Trochę jest mi zimno i zadzwoniłam do pracy, że mnie nie będzie dwa dni, ale jutro wyślę całą dokumentacje. - odpowiedziałam. 
- Chora będziesz Mir. - rzekł dotykajac mojego czoła swoją dłonią. 
- Wzięłam leki i zobaczysz, ze mi przejdzie. 

( Mal ? )

czwartek, 12 marca 2015

Od Mala Cd Mirandy

- Makaron z brokułami. Mam nadzieje że lubisz – powiedziałem zerkając na nią
- Hym... lubię – mówi przytulając mnie od tylu.
- To dobrze bo zaraz będzie.
- Padam z głodu – wymruczała
Zjedliśmy w miarę szybko i poszliśmy oglądać telewizję. Posadziłem sobie ją na kolanach tuląc mocno. Ukryła twarz w mojej szyj a ja oglądałem. Nawet nie wiem kiedy zasnęła ale musiała być bardzo wykończona. Bałem się że będzie przeze mnie chora. Zaniosłem ją do łóżka i przykryłem kołdrą.
- Mhym... - mamrocze
- Shhhh.... śpij zaraz wrócę – szepcze i udaję się do łazienki na szybki prysznic. Wychodzę w samych czarnych bokserkach i kładę się koło niej a ona się od razu we mnie wtula. chyba zająłem  miejsce Nico bo dziwnie na mnie patrzy.          

wtorek, 10 marca 2015

Od Mikela do Aiki (CD)

Gdy rany po bójce z tym debilem (moim sąsiadem) zagoiły się, mogłem powrócić do kariery modela. Na spokojnie, późnym wieczorem zadzwoniłem do swojego menadżera.
- No siema, rany już sie zagoiły, także możesz podać mi propozycje sesji. - oznajmiłem na wstępie
- A więc.. Jeśli zależy ci na jak najszybszym zdobyciu pieniędzy, to jutro rano będzie casting na modela do sklepu internetowego.
- Ok, to napisz do nich, że wpadnę - rozłączyłem się

Pośpiesznie zjadłem śniadanie, po czym ubrałem sie jakoś w miarę stosownie na rozmowę o kontrakt. Podjechałem taxówką pod siedzibę sklepu i wszedłem do środka. W gabinecie siedziała średniego wzrostu blondyna.
- Witam...
- ...pan Mikel Nevord, jak mniemam.
- Tak
- Proszę usiąść, zanim przejdziemy do konkretów musimy jeszcze zaczekać na inną kandydatkę do kontraktu.
Kiwnąłem tylko głową. W ciszy czekaliśmy na dziewczynę. Przybyła po 15 minutach. Nie dość, że spóźniona to jeszcze z jakimś dzieckiem. Cóż za brak profesjonalizmu... Szefowa przedstawiła mnie, po czym wstała i podeszła do drzwi.
- Zrobimy pare próbnych zdjęć, aby zapoznać sie z waszymi umiejętnościami. Proszę za mną.
Wyszliśmy, skierowaliśmy się do dobrze oświetlonego pomieszczenia z garderobą obok. Zostaliśmy przedstawieni, a następnie nakazano nam założyć wyznaczone ubrania. Moja "partnerka" nakazała zostać dziecku na zewnątrz i weszła wraz ze mną do garderoby.
- Jestem Aika. - rzuciła nagle - Menadżer mnie nie przedstawiła więc...
- Tia, nie tłumacz. - wybrałem ubrania - A tak poza tym. Na co brałaś tu tego bachora? - wszedłem do przebieralni
- Nie miałam go z kim zostawić... A poza tym to mój siostrzeniec, nie żaden "bachor".
Usłyszałem, że weszła do przebieralni obok.
- Jak dla mnie każde dziecko jest rozwydrzonym bachorem.
Dziewczyna już nic nie mówiła. Wyszliśmy z garderoby i powróciliśmy na miejsce sesji. Szefowa portalu objaśniła nam jak najlepiej mamy zaprezentować ubrania. Uznała, że do zdjęć mamy udawać jakaś szcześliwą pare. Przewróciłem oczami i głęboko westchnąłem. Jak zawsze.

Po zakończonej sesji, udaliśmy sie z prowrotem do gabinetu szefowej. Szybko podsumowała swoje spostrzeżenia dotyczące sesji i oznajmiła, iż obydwoje dostajemy kontrakt. Oczywiście, nie cieszyłem sie zbytnio. Współpraca z niską modelką, która wszędzie tacha ze sobą tego bachora - po prostu szczyt moich marzeń. Grzecznie pożegnałem się z szefową i opuściłem budynek. Wróciłem do swojego domu. Pod wieczór dostałem sms'a od szefowej tamtego portalu. Oficjalna sesja następnego dnia po południu.

Aika?

niedziela, 8 marca 2015

Od Aiki do Mikela

-Pójdę z tobą - oświadczył z dumą mój mały siostrzeniec, niezbyt elegancko nagarniając płatki czekoladowe na łyżkę. Jadł je już od niemal pół godziny, przez co zdążyły nieźle zmięknąć od mleka.
-Nie, Kou - zaprzeczyłam - Zostaniesz z kimś, tylko daj mi chwilę.
Nagłe spotkanie w sprawie sesji zdjęciowej sobotnim popołudniem to nie jest dobry pomysł, gdy ma się to czteroletnie utrapienie na głowie. Miałam wolne od pracy w kawiarni, myślałam, że trochę odpocznę, ale jak zwykle sprawy muszą się skomplikować. Jak na złość opiekunka malucha się rozchorowała, a wszyscy znajomi mają już jakieś plany.
Ostatni numer na liście kontaktów, ostatnia deska ratunku i...
-Wybrany abonent jest poza zasięgiem lub ma wyłączony telefon. Pro...
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o blat stołu.
-Pójdę z tobą - powtórzył, machając nogami wesoło.
-Pójdziesz. Tylko nie myśl sobie za wiele - pogroziłam palcem - Wcinaj te płatki, mamy mało czasu.
Pędem pognałam do swojej sypialni, wyciągając z szafy szarą, luźną koszulkę i czarną, kloszowaną spódniczkę. Założyłam buty, w biegu porwałam chłopca z kuchni i popędziłam w stronę przystanku autobusowego.

-Trzymaj mnie mocno i bądź cicho - poleciłam czterolatkowi. Pokiwał głową energicznie i ścisnął mocniej moją dłoń, więc miałam nadzieję że zrozumiał.
Westchnęłam cicho, wypuszczając z ust powietrze, po czym zapukałam do dobrze znanych mi drzwi gabinetu pani menadżer. Otworzyła mi jak zwykle z uśmiechem, elegancko ubrana, ładna kobieta po trzydziestce.
-Dzień dobry - przywitałam się, po czym prędko spojrzałam na Kou, który obserwował kobietę wielkimi, czarnymi oczyma - Przepraszam za niego, ale nie miałam go z kim zostawić. To siostrzeniec.
-Nic nie szkodzi - uśmiechnęła się, przepuszczając nas w drzwiach. Ze zdziwieniem dostrzegłam jeszcze jedną postać w gabinecie - Aika, jak wiesz jesteś tu w sprawie nowego kontraktu. To pan Mikel Nevord. Zaprosiłam was oboje, bo prawdopodobnie będziecie pracować razem.

Mikel?

sobota, 7 marca 2015

Od Mirandy cd. Mala

Otworzyłam szybko oczy i podniosłam głowę patrząc na chłopaka, który ciągle obejmował mnie ramieniem.
- Jest mi po prostu cholernie zimno i na pewno będę chora. - powiedziałam uspokajając go. Tak naprawdę było mi tylko zimno i bolała mnie głowa.
- Gdy tylko przestanie padać szybko się spakujemy i wracamy do domu. - odparł Mal. Widać było po nim, że martwił się o mnie. Po chwili uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam do namiętnie w usta. Po pocałunku wtuliłam się w chłopaka i tak leżeliśmy z godzinę. Po jakimś czasie przestało padać. Szybko wstaliśmy i zaczęliśmy składać namiot. Po godzinie sprzątania wsiadliśmy w samochód chłopaka i pojechaliśmy do miasta. Gdy jechaliśmy ja cały czas patrzałam się na krajobraz przez szybę.
- Mal zostaniesz u mnie dzisiaj jeszcze przez jakiś czas? - spytałam go w pewnym momencie.
- Jasne, że tak. - odpowiedział uśmiechając się do mnie. Po półgodzinie jazdy podjechaliśmy pod mój dom. Mal wziął do domu moją torbę a ja wzięłam zwierzęta. Gdy weszliśmy do mojego ciepłego mieszkania zrobiło mi się trochę cieplej.
- Mal pozwolisz, że pójdę się wykąpać. - oznajmiłam chłopakowi stojąc na schodach na piętro gdzie była łazienka.
- Pewnie idź.
- Za dwadzieścia minut będę gotowa. - odparłam idąc na górę. Poszłam szybko do swojej garderoby. Wyciągnęłam z szafy jeansy i sweter. Szybko wzięłam ciepłą kąpiel. Jeszcze mokre włosy spięłam w warkocza na bok. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam jak mój pies i kot jedzą z miski świeżo nasypaną karmę i wodę. Gdy weszłam do kuchni Mal właśnie gotował.
- O wiele lepiej wyglądasz Mir. - powiedział patrząc na mnie.
- Dzięki. - odparłam podchodząc do szafki i biorąc tabletki, które popiłam wodą. - Co tak pachnie? - spytałam go stając obok niego.

( Mal ? )

piątek, 6 marca 2015

Od Mala Cd Mirandy

Uśmiechnąłem się i położyłem się obok przytulając ją do siebie.
Leżeliśmy tak już długo. a ona nadal się trzęsła. Spojrzałem na nią i była cała blada. Leżała wtulona w moją pierś z zamkniętymi oczami.
- Mir...
-Hym....
- Dobrze się czujesz? Jesteś cała blada – mówię z troską w głosie
?       

Od Mirandy cd. Mala

Siedziałam na kolanach Mala opierając swoją głowę o jego ramię. Krople deszczu i wiatr uderzały o namiot. Naprawdę zrobiło się strasznie zimno. Zwierzęta położyły się na jednym z koców i zasnęły.
Przez moją skórę przeszedł dreszcz.
- Zimno Ci Mir? - zapytał mnie po chwili patrząc w moje szare oczy.
- Trochę. - odparłam wtulając się bardziej w ciało Mala.
- Może położysz się do śpiwora i przykryjesz się kocem? – spytał mnie oplatajac mnie ramionami.
- Dobry pomysł Mal, co ja bym bez ciebie zrobiła? – zapytałam wstając z kolan chłopaka. Poszłam w stronę śpiworów. Szybko ściągnęłam buty i założyłam na siebie jedną z bluz Mala. Następnie położyłam się w śpiworze klepiąc miejsce obok.
- Ręka Ci zdrętwiała. – zauważył śmiejąc się.
- Nie, chodź położyć się ze mną. Nie chcę sama leżeć. – powiedziałam po chwili lekko się uśmiechając.
( Mal ? )

Od Mala Cd Mirandy

Uśmiechnąłem się szeroko i ująłem jej twarz swoje ręce.

- Ja ciebie też Mir – szepnąłem i zacząłem ją delikatnie całować. Nie chciałem przesadzać by ja nie przerazić. Nawet nie wiem kiedy zaczęło padać ale mokre zwierzaki wleciały do namiotu.
- Mamy pecha na tą pogodę – stwierdziła
- Ja bym nie narzekał – powiedziałem zamykając namiot i sadzając ją z powrotem na swoje kolana.
Wtuliła się we mnie, a ja delikatnie zacząłem całować jej szyję, zniżyłem się trochę niżej i zacząłem robić jej niewinną malinkę. Niech nikt w pracy nie marzy sobie o niej. Ona jest moja.      

Od Lewisa C.D. Lydii

- Ach, rysować.... - odparłem skwaszony.
- No co? - zaśmiała się Lydia.
- Od razu przypomina mi się liceum i nauczycielka plastyki. "Lewis, ty masz talent, zamiast marnować się na durne języki, stań się artystą" - mówiłem to imitując piskliwy głos nauczycielki.
- I co jej powiedziałeś?
- "Eeee, ta jasne, a w wolnych chwilach będę udawał baletnicę.". A ona: "Oj Lewis, cudowny pomysł." Nikt nie mógł wytrzymać ze śmiechu.
- A nauczycielka nic nie rozumiała?
- Z baranim wyrazem twarzy rozglądała się  Dziaciaków? - zdziwiła się Lydia.
- ków.
- Dzieciaków? - zdziwiła się Lydia.
- Tak, dzieciaków wyższych o niej... No cóż, sięgała mi do ramion, a najwyższy nigdy nie byłem.
- Ale przystojny i skromny zawsze.
- Oczywiście - uśmiechnąłem się.

(Lydia? Przepraszam, że musiała tyle czekać...)

czwartek, 5 marca 2015

Od Mirandy CD. Mala

Oparłam swoją głowę na ramieniu chłopaka. Po paru minutach uspokoiłam się i przestałam płakać. W pewnej chwili sięgnęłam po lewą dłoń chłopaka, którą splatałam ze swoją. Usłyszałam ostatnie słowa, które powiedział Mal. Po tym chłopak spojrzał na mnie lekko się uśmiechając.  Odwzajemniłam szybko uśmiech.


- Czemu jesteś smutna Mir? - spytał mnie nieoczekiwanie Mal. Spojrzałam mu w oczy. 
- Nie jestem smutna. - odpowiedziałam na jego pytanie podnosząc głowę z jego ramienia. 
- Mir widzę smutek w twoich oczach, co cię gnębi. - zapytał z troską. nie wiedziałam jak mu to powiedzieć. W pewnym momencie zarzuciłam mu ręce na szyję i pocałowałam go. 


Po kilku chwilach przerywając pocałunek spojrzałam mu prosto w oczy. 
- Kocham Cię. - szepnęłam. 

( Mal? ) 

środa, 4 marca 2015

Od Mala Cd Mirandy

- A jakbym miał tobie nie wybaczyć? To ja tu zawiniłem, to moja wina. Przepraszam..- pocałowałem ją we włosy. Wiedziałem, że nadal płacze. Nie chciałem jej doprowadzać do takiego stanu, nie wiedziałem ze aż tak się o mnie martwi. Przyciągnąłem ją bardziej do siebie, drżała w moich ramionach przez wiatr który się nagle zebrał.

 Wziąłem ją na ręce wprowadzając do namiotu. Posadziłem sobie ją na kolanach i przykryłem kocem lekko kołysząc.
-Sh..... wszystko będzie dobrze. Sh..... Mir ja cie kocham – wyszeptałem ledwo u słyszalnie   

Od Michaela C.D. Wiktorii

Wzruszyłem lekko ramionami, wciąż delikatnie gładząc psa.
- W końcu mam dwa swoje zwierzaki; owczarka Alexa i bernardyna Nukę. Może czuje je na mnie i jest dlatego spokojny...
Wiki nic na to nie odpowiedziała, wpatrując się zdziwiona w psa, więc zrozumiałem, że nie każdemu, a wręcz nikomu nie pozwala się dotknąć oprócz właścicielki.
- A może po prostu widzi, że nie mam złych zamiarów? - zaśmiałem się. - W końcu Ciebie, jego właścicielkę też szybko sobie zjednałem - mruknąłem ze śmiechem. - Też mi zaufałaś.

(Wiki?)

wtorek, 3 marca 2015

Od Mirandy Cd. Mala

Po chwili chłopak przytulił mnie. Chciałam się wyrwać z jego objęć, ale niestety nie dałam rady. Po paru chwilach trochę ochłonęłam. Wtuliłam się w niego, ale w pewnej chwili z oczu zaczęły płynąć mi łzy.

 Chłopak  był zdziwiony moim zachowaniem. Po chwili ujął swoimi dłońmi moją głowę. Nie mogłam spojrzeć mu w oczy, więc patrzałam w ziemię.
- Mirando czemu płaczesz? - zapytał mnie tonem nie niewyrażającym żadnych uczuć i emocji.
- Mal ja... ja przepraszam Cię za moje zachowanie poniosło mnie. - szepnęłam cicho. Mal swoimi palcami wytarł mi z twarzy łzy.
- Nic się nie stało Mir. Ej,spójrz na mnie. - powiedział. Na początku nie mogłam spojrzeć mu w oczy. W jednej chwili lekko się uśmiechnęłam:


i spojrzałam mu prosto w oczy. 
- Dziękuję, że mi wybaczyłeś Mal. - szepnęłam uśmiechając się i całując go. 
( Mal ? )

poniedziałek, 2 marca 2015

Od Mala cd Gwyneth

- Nic się nie stało to ja się zagapiłem – odparłem nadal zbierając kartki.
Patrzałem jak dziewczyna w pośpiechy stara się wszystko pozbierać. Przyznam że to był nawet śmieszny widok. Podałem jej resztę papierów.
- Proszę
- Dzięki. Jejku teraz na pewno się spóźnię ! - krzyknęła patrząc na mój zegarek
- Podwieźć cie gdzie? Mieszkam zaraz tutaj i mam aut więc mogę.
?  

Od Mala Cd Mirandy

- Mir...proszę uspokój się – mówię tonem niewyrażającym żadnych uczuć
- Odwal się ! Chce jechać do domu !
- Mir uspokój się słyszysz? Nic się nie stało przecież. Proszę uspokój się.
- Nic się nie stało? Ja się o ciebie tak bałam a ty jaja sobie robisz !
- Przepraszam. Obiecuje, że więcej tak nie zrobię – przytuliłem ją szybko
?   

Od Alana do Julii (C.D)

Cieszyłem się, że między nami już wszystko okey. Odwzajemniłem pocałunek i ruszyłem w stronę sypialni, położyłem Julię na łóżko.
- Wiesz że cię kocham? - uśmiechnęłam się.
- Obiło mi się coś o uszy. - zaśmiała się.
- A jutro chyba czekają nas zakupy. - ponownie ją pocałowałem. - Muszę cię ciepło ubrać, żebyś mi nie zmarzła. - uśmiechnąłem się i zacząłem ją lekko łaskotać.

~~Julia?~~ Krótko bo muszę się uczyć ;c

Od Julii do Alana (C.D)

Niechaj będzie tak, jak dawniej...

 - Nie lubię takiej rozłąki i odseparowania. - powiedziałam, tuląc się do jego torsu.
- Ja też. - rzekł, składając pocałunek na moich ustach.
- Podobno, to przybliża do siebie ludzi i ich relacje ulegają poprawie, bo wiesz ja bardzo za Tobą tęskniłam.
- Ja bardziej. - droczył się ze mną. - A, co będzie z wyjazdem w góry? Moja propozycja nadal aktualna. - zmienił ton głosu.
- Skoro te chwile mam spędzić z Tobą, to z chęcią pojadę. - nie odrywałam się od niego, tak dobrze czułam się w jego ramionach.. Oddychałam powoli, delektując się zapachem jego ciała.
- Mądra decyzja. - stwierdził zabawnie.
- No, ba! Oczywiście, że mądra, skoro podjęła ją inteligentna osoba. - powiedziałam rezolutnie.
- Skoro raczyłaś przyjść, może zostaniesz dłużej.. Ksawerego nie ma.. - mówił zachęcająco.
- Pewnie, że zostanę.. Z wielką przyjemnością i rozkoszą. - wskoczyłam na niego, obejmując nogami i całując namiętnie.

(Alan?)

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

- Za bardzo się przejmujesz. - skonstatowałam rozbawiona. - Widzę pierwsze efekty poprawy, aczkolwiek nie mogę stwierdzić, że czuję się idealnie. - wyraziłam szczerze.
Rozmowę przerwał Salvador, który przybiegł zdyszany. Niemiernie oddychał i merdał ogonem. Zainteresowany gościem, zmierzył go groźnym spojrzeniem.. Spojrzenie miał bystre, pełne ciekawości poznawania świata i nowych terenów.. Zazwyczaj wobec obcych jest nieufny i niekoniecznie, z każdym się zaprzyjaźni.
- Dostojny, elegancki i oczywiście uroczy. - stwierdził.
- Nie zapomnij dodać apokaliptyczny. - wyciągnęłam rękę do psa, a ten energicznie ją polizał.
- Jak dla mnie, to duży szczeniak. - delikatnie pogładził Boksera.
- Nie do wiary. - powiedziałam zdumiona, mój charakter nie pozwolił mi entuzjastycznie wykrzyknąć tego słowa, no cóż taka już jestem. - Dał Ci się pogłaskać, jeszcze nikomu.. - potrząsnęłam głową, aby poukładać roztrzepane myśli. - Widać, że masz podejście do psów i mnóstwo empatii w sobie, którą wyczuwają te czworonogi. - uśmiechnęłam się.

( Mike? c: )


Od Michaela C.D. Wiktorii

Westchnąłem ciężko.
- Sam nie wiem, jak ja zachował bym się w takiej sytuacji - mruknąłem. - Mogę jedynie nigdy do niej nie dopuścić.
Wiki uśmiechnęła się delikatnie.
- I znów mogę powiedzieć, że jesteś bardzo troskliwy - zaśmiała się cicho.
Wzruszyłem delikatnie ramionami.
- Raczej wiem, co mogłoby grozić w różnych sytuacjach... Wiele razy przerabiałem to w pracy. Ale zmieńmy temat - poprosiłem. - Ten jest trochę zbyt przygnębiający.
- Jestem jak najbardziej za - przyznała z łagodnym uśmiechem.
Pokiwałem głową.
- A jak się dziś czujesz? Lepiej? Może powinnaś pójść na jakąś kontrolę...?

(Wiki?)

niedziela, 1 marca 2015

Od Gwyneth

Otworzyłam oczy i odruchowo spojrzałam na zegarek.
 Jak poparzona wyskoczyłam z łóżka, nie mogłam uwierzyć że już tak późno.
Dostałam rolę w nowym filmie kryminalnym i nie chciałam się spóźnić.
Szybko wbiegłam do łazienki, wzięłam prysznic, ubrałam się i zeszłam na dół.
Zostawiłam Lokiemu jedzenie oraz świeżą wodę.
Zabrałam scenariusz i pognałam na przystanek autobusowy, jak na moje nieszczęście uciekł mi autobus.Truchtem biegłam na plan filmowy, nie rozglądałam się za bardzo co się dzieje wokół mnie. Kartkowałam scenariusz, wcześniej nie miałam na to czasu.
Nagle na kogoś wpadłam, kartki scenariusza walały się po podłodze.
- Przepraszam, powinnam patrzeć jak chodzę. - powiedziałam.
Przyklękłam i zaczęłam zbierać kartki. Spojrzałam ukradkiem na chudy nadgarstek, na którym znajdował się złoty zegarek.

~~Who? c: ~~

Od Aiki do Mikołaja (C.D)

Uniosłam lekko brwi, nieco zdziwiona.
-Aika - przedstawiłam się, ponownie uśmiechając się - Aika Nakane.
-Aika. Ładnie - powiedział mężczyzna, po czym wyciągnął w moim kierunku dłoń - Mikołaj Wilk - przedstawił się.
-Mało spotykane imię - stwierdziłam, ściskając jego dłoń, która swoją drogą była chyba z dwa razy większa od mojej - Europa, prawda?
-Zgadza się - skinął głową - Polska dokładniej.
Polska, Polska...
-A, byłam kiedyś w Warszawie! - powiedziałam podekscytowana, a pan Wilk uśmiechnął się szeroko - Śliczne miasto. Tylko było zimno.
-W porównaniu do Hiszpanii na pewno - zaśmiał się wesoło.
Mężczyzna był miły i miał niesamowity uśmiech. Wydawał się tak bardzo szczery, radosny i pozytywny, że miałam ochotę usiąść i rozmawiać z nim dalej. Jednak przeszkodziła nam moja cudowna współpracowniczka.
-Aika - ciemnowłosa, rodowita hiszpanka położyła dłoń na moim ramieniu, uśmiechając się jadowicie - Przypominam ci, że tutaj pracujesz.
Po czym oddaliła się. Wytrzeszczyłam oczy, spojrzałam na Mikołaja, którego wyraz twarzy był podobny do mojego. Zaśmialiśmy się w tym samym momencie. Zakryłam usta dłonią doprowadzając się do porządku.
-Proszę wybaczyć, jak widać praca wzywa - powiedziałam powstrzymując kolejną salwę chichotu.
<Mikołaj?>

Od Mikołaja do Aiki (C.D)

Przybyłem do kawiarenki służbowo. Musiałem śledzić kobietę, która była podejrzana o morderstwo. Dziwiłem się, czemuż jeszcze tą sprawą nie zajęła się policja. Usiadłem przy jednym ze stolików i prowadziłem śledztwo. Zachowywała się w miarę normalnie, prócz poddenerwowania, które od niej wyczuwałem. Skoro miałaby być winna, nie pokazywałaby się w miejscu publicznym.. Wszystko, to robiło się, coraz bardziej skomplikowane. Wyjąłem notes i zacząłem sporządzać raport z dotychczasowych obserwacji. Moją uwagę rozproszyła kelnerka, która z niewiarygodnym wdziękiem podeszła do stolika, który zajmowałem.
- A, co pani proponuje? - uśmiechnąłem się promiennie.
Zaczęła wymieniać listę dań, z których nic nie zrozumiałem. Nie byłem pojęty w sprawie kucharstwa, więc po prostu zamówiłem posiłek, którego nazwa była mi dobrze znana.
- Będzie gotowe za piętnaście minut. - oznajmiła i odeszła.
Obejrzałem się za nią. Wróciłem do pisania, niestety kawiarenkę opuściła już podejrzana. Zawiedziony, czekałem na jedzenie, mając nadzieję, że, chociaż to poprawi mi nastrój. Pochłonięty spisywaniem faktów, straciłem poczucie czasu i w mgnieniu oka upłynął ten wyczekiwany kwadrans.
- Proszę. - skłoniła się i podała tacę.
- Bardzo dziękuję.. - osóbka, z którą zamieniłem ledwie kilka słów wydała mi się bardzo interesująca, więc z zapałem prowadziłem dalej rozmowę. - A, może zdradzisz mi swoje imię?

( Aika? c: )

Od Aiki

-Aika, obsłuż dwójkę z łaski swojej! - usłyszałam dobrze znany mi głos koleżanki z pracy.
-Chwileczkę, Lisa - odpowiedziałam szybko. Dopiero co tutaj weszłam, na niebiosa. Prędko spięłam włosy w kucyka, zawiązałam granatowy fartuszek i wkroczyłam na zaplecze.
Kilka osób przywitała mnie przyjaźnie, reszta była zbyt zajęta pracą by zwrócić uwagę na osobę mojego pokroju. Obdarzyłam pomieszczenie szerokim uśmiechem, westchnęłam cicho. Podeszłam do szafek, odnalazłam tę podpisaną moimi inicjałami i wyciągnęłam z niej swój błękitny notesik. Tak przygotowana do pracy wróciłam z powrotem na salę, kierując się w stronę stolika numer dwa.
Kawiarnia nie była przepełniona, jak to bywa w środku tygodnia. Zapach kawy i ciasta wypełniał pomieszczenie. Było ciepło, jednak nie duszno, za co jako astmatyczka czułam się niesamowicie wdzięczna. Kątem oka dostrzegłam przy stoliku w rogu jakieś studentki omawiające nerwowo gruby plik notatek, a ja pozazdrościłam im w myślach. Miałam studiować literaturę, ale jak to czasem bywa, coś poszło nie tak.
Przy stoliczku do którego zmierzałam siedział młody mężczyzna, brunet o niesamowicie błękitnych oczach. Uniosłam lekko kąciki ust, przyjmując swój wesoły wizerunek.
-Co dla pana? - zapytałam miło.

<Mikołaj? c:>

Od Wiktorii do Michaela (C.D)

- Dziękuję. - uśmiechnęłam się i odebrałam, od niego sprawunki.
Poszłam do kuchni i wypakowałam zakupy.  Była tam mnóstwo egzotycznych owoców i soków. Wróciłam do salonu, gdzie czekał na mnie Michael. W rękach niosłam tacę z jedzeniem.
- Może w ten sposób będę mogła Ci się, chociaż w połowie odwdzięczyć. - podałam mu talerz.
- Co, to? - zapytał, kiedy ujrzał potrawę.
-  Beouf Strogonoff, za pewne nie znasz. - powiedziałam, siadając na przeciwko.
- Pewno, Kuchnia Azjatycka.
- W tym, to Ty akurat rozeznania nie masz. - stwierdziłam rozbawiona. - Błąd, Kuchnia Azjatycka może i jest popularna, ale to danie z niej się nie wywodzi.. Zgaduj dalej.
- Nie mam zielonego pojęcia.
- Degustujesz właśnie coś Rosyjskiego. - wyjaśniłam.
- Wyborne.. - skosztowałam pierwsze kęsy.
- Cieszę się, że smakuje.
Zabrałam się za jedzenie.. Jako gospodarz muszę wiedzieć, czy można przełknąć, to moje dzieło. Nie było, aż takie złe.
- Może opowiesz, co robiłeś dziś w pracy? - skończywszy jeść, chciałam rozwinąć jakiś temat.
- Przesłuchiwałem rodzinę i osoby, które mogłyby coś wiedzieć w sprawie zaginięcia dwóch dziewczynek.
- Przykra sytuacja, co muszą przeżywać ich bliscy ..
- Byli zrozpaczeni. Nie dziwię się, im, w końcu każdy zachowałby się podobnie.
- Każdy stara się być twardym, ale, kiedy przychodzi, co do czego.. Nikt nie potrafi trzeźwo myśleć.

~~Mike?~~

Od Michaela C.D. Wiktorii

Po powrocie do domu od razu zacząłem zajmować się córeczką, więc Susan mogła już iść do siebie.
Nakarmiłem małą szybko i wykąpałem ją, usypiając i kładąc do łóżeczka, gdzie przykryłem ją szczelnie kołderką i zostawiając drzwi od jej pokoiku otwarte, poszedłem zjeść coś na szybko i wziąć szybki prysznic.
Miałem jeszcze dziś zająć się kilkoma raportami, ale zmęczenie wzięło górę i po prostu poszedłem spać, zaglądając jeszcze w nocy kilka razy do Tigi, by upewnić się, czy nic jej nie jest albo ją nakarmić.
Kiedy rano zadzwonił budzik, niechętnie wstałem, ubierając się i jedząc szybko jakieś śniadanie, a kiedy wstała Tegan, zająłem się także nią, zawożąc ją w drodze do pracy do opiekunki.
W agencji było spore zamieszane nad sprawą zaginięcia dwóch małych dziewczynek, a mnie wysłano do przesłuchania rodziny i osób, które mogłyby je wiedzieć.
Widząc rozpacz rodziców, miałem nadzieję, że nigdy sam nie znajdę się w takiej sytuacji, bojąc się o Tegan, a gdy już moja zmiana dobiegła końca, posiedziałem jeszcze chwilę w biurze, starając się jeszcze na coś przydać, aż wreszcie pojechałem do sklepu, kupując soki i owoce dla Wiktorii.
Mając już wszystko w dwóch torebkach, pojechałem do dziewczyny, pracując pod blokiem i idąc do odpowiedniego mieszkania i gdy zadzwoniłem, otworzyła mi drzwi.
- Cześć - mruknąłem z uśmiechem.
Wiktoria zmierzyła spojrzeniem reklamówki w moich dłoniach.
- Cześć. Co to?
- Kilka zdrowych rzeczy dla Ciebie - uśmiechnąłem się.

(Wiki?)